Monday, October 20, 2008

West Virginia

Trochę mnie nie było ale już jestem.
To tak - tydzień temu, Oni, zgodnie z jakąś niepisaną świecką tradycją, wyciągnęli mnie do New River w West Virginia gdzie Oni, z zapałem oddawali się uprawianiu niebezpiecznych dla zdrowia i życia zajeć: a to wspinaniu - wertykalnie i czasem jeszcze bardziej, a to zjeżdżaniu z dużą szybkoscia na rowerze po niepewnym gruncie w gęstym lesie i tym razem, sezonowo, długodystansowym biegiem po autostradzie na piechotę...
A nie lepiej od razu rzucić się z którgoś z mostów do rzeki ? New York oferuje całą gamę wszelkiej maści budowli stworzonych do tego celu - po co więc tłuc się samochodem 9 godzin w jedną stronę i tam próbować się uszkodzić ? Nie da się prześwietlić ludzkiego rozumu...
Państwo wróciło z rzeczonej WV z letka poobijane i kulejące ale żyjące na szczęście.
Ja unikałem niebezpieczeństw przysypiając pod nagrzaną skałą czego i wszelkiemu Państwu życzę. Do usłyszenia.
B.



19 comments:

jo said...

nooo, Badzielec znow nadaje, nie jest zle:)witamy po przerwie!

bankierrr said...

Ale jak Oni będą Go tak męczyć to nie będzie miał siły ani pisać, ani czytać...
A jak Badzielcu znosisz tak dłuuuugie podróże?

BADZIELEC said...

Witamy, witamy - tak bywa czasem ze trzeba sie innymi rzeczami zajac na czas jakis.
A co do dlugich podrozy to znosze je dosyc dobrze. Tym razem znalazlem sobie kuszetke zaraz pod sufitem samochodu bo chociaz nie maly to tak go wypchali wszelakim dziadostwem (ponoc potrzebnym do uprawiania wspominanych zajec...) ze tylko na pieterku znalazlo sie troche miejsca dla mnie. A ze trafilem tam akurat na spiwory i tym podobne miekkosci...

Enzowy said...

sobie wyobrazilem owa kuszetke:-)
na tym zdjeciu to widac Cie ledwo co! ale potrafisz przedrzemac tak caly czas gdy inni sie wspinaja?
i czy Ty na rowerze jestes w jakims koszyku czy robisz wtedy za psa_biegnacego_za _rowerem?

S_23 said...

Witaj Badzielcu. Na tej fotce to prawie Cię nie widać - no cóż tak to jest jak się ma na grzbiecie naturalny kolor jesieni. Fajnie, że się odezwałeś. wycieczka myślę, że mimo to była fajna. ja tam bym sobie posplendorkował w tym lesie. A i domyślamy się, ze i Pani Asi noga ma już lepiej?
ps. Na takiej kuszetce to nawet mógłbym 9,5 h jechać;-)

BADZIELEC said...

Ja z nim na jego rowerze? Zapomnij Enzowy! Jeszcze mi zycie mile...
A co do splendorowania w tamtych lasach to trzeba byc naprawde ostroznym - grasuja tam rozliczne jadowite weze na ten przyklad...

S_23 said...

O jo oj węże... jadowite... brrry. Nie lubimy, ale i tak byśmy posplendorkowali. Nie było Ci zimno - leżysz tam pod tą ściana chyba na gołej ziemi? Mogli Ci chociaż jakiś polar pod szanowny tyłeczek podłożyć. Mogłeś złapać wilka i co wtedy? Miałbyś w domu konkurencję do michy:-)

BADZIELEC said...

Zapewniam ze bylo mi cieplo... nawet bardzo - w W. Virgini rododendrony wiedly w suchosci...

S_23 said...

Rzeczywiście, biedne rododendrony. A mi się wydawało na tzw. oko, że tam wilgotno i zimno.

Enzowy said...

rozumiem, ze jazda na rowerze jest wyczynowa:-)
ale tak czy tak wyobrazilem sobie Ciebie w takim koszyku, z przodu roweru, jak dostojnie sobie jedziecie lesna, polna czy inna urocza droga:-)
Ty, Bankier, Nitka spokojnie byscie w takim koszyku mogli podrozowac.

Pedro said...

I can't read what you've written EXCEPT West Virginia. My human sister Leah goes to college in West Virginia!

Pedro

MONA AND THE MOMMY! said...

Hi my little friend,

I was just stoppong by to say hello and invite you over to see all the costumes that us dachsies wore atr the DROH Halloweiner Party last weekend. There was even some cheewies there.

Huggies....Mona

owcarek podhalański said...

Jo se myśle, Badzielecku, ze syćkiemu winno jest ta piosnka, co to zacyno sie od słów: "Almost heaven West Virginia...". I właśnie dlotego Twoi Poństwo do tej Łest Wirdżini jezdzom - coby se tak prawie w niebie pobyć od casu do casu :)

BADZIELEC said...

A moze zeczywiscie masz racje Owczarku - ciagnie ich tam jak do ziemi obiecanej...
Pozdrawiam

MONA AND THE MOMMY! said...

Hi,

Mon here. I did a post about my friends and their blogs. I hope you don't mind but I used the beautuful flower picture I used once before and my favorite picture of you on ot.

Hope you are all doing well.

Love ya....Mona & the Mommy too!!

Ronin_The_Pug said...

Heeey Badzielec!!! As always you come up with all these awesome photos and stories!
Hugs!

Pies Placek said...

Podroze ksztalca. Nie ma co narzekac.

pozdrawiam

mt7 said...

Badzielinko!!!!
Żyjesz? Bo ja jeszcze tak. :)
Co słychać? Zmęczyło Cię blogowanie?
Odezwij się czasami i pokaż miłe pyszczydło.

buy xanax bars said...

Witaj Badzielcu. Na tej fotce to prawie Cię nie widać - no cóż tak to jest jak się ma na grzbiecie naturalny kolor jesieni